Drugi dzień Fed Cup przyniósł niemiłe wieści dla polskich kibiców, bo Radwańska i spółka przegrały z Belgijkami 2:3. Zwycięstwo zanotowały dziś tylko nasze deblistki.
Yanine Wickmayer: Nie przypominam sobie żadnego meczu, w którym bym obroniła trzy piłki meczowe i potem wygrała, ale pewnie takie były. Nie grałam za dobrze w I secie, ciężko mi było znaleźć rytm piłki. Procent pierwszego serwisu na początku mnie zawodził, a to przecież moja broń. Wydaję mi się, że ten mecz wygrałam w głowie, bo cały czas wierzyłam w wygraną, nawet kiedy przeciwniczka miała dużą przewagę.
Agnieszka Radwańska: Zabrakło niestety jednej piłki. Były już takie, pewnie to nie był pierwszy i nie ostatni. W II secie ona zmieniła swoją grę. Potem mecz zrobił się równy, piłka za piłkę. Dużo problemów robiła mi serwem, asy i pół-asy. W najważniejszych momentach serwowała wyśmienicie. Grałam lepiej niż wczoraj, był dość wysoki poziom tego meczu.
Kirsten Flipkens: Na początku grałam szybko, prowadziłam już 5:0 i grałam agresywnie, ale Marta wróciła do gry. Nie czuję się dobrze na 100%, wczoraj odniosłam kontuzję, było dużo masażów, źle spałam. Było tutaj bardzo ciężko, grałyśmy, grałyśmy na nie swojej ziemi. Tak naprawdę mogło być 3:1 dla Polski, to spotkanie mogło pójść w zupełnie inną stronę. Zostawiłyśmy całe serce na korcie. Było nam miło, że taka grupa przyjechała za nami do Bydgoszczy, bo tu niełatwo się dostać, ale ich doping był bardzo głośny i to pomogło.
Marta Domachowska: Inaczej by się grało przy wyniku 2:1 dla nas, ale niestety się nie udało. Pierwszy set był dużym zaskoczeniem dla mnie, bo wczoraj z Wickmayer grałyśmy zupełnie inaczej. Miałam dziś problemy, ale to był mecz do wygrania. Było nam smutno z tego powodu, że przegrałyśmy, bo dwa meczy były bliskie wygranej.
Komentarze: