Niebiesko-czarni po ostatnim wygranym pojedynku z Nielbą 2:1 wskoczyli na fotel wicelidera II ligi grupy zachodniej, ale utrzymanie tej pozycji nie będzie łatwe. W niedzielę Zawisza walczy o punkty w Jarocinie.
Trener Mariusz Kuras w końcu będzie miał do dyspozycji niemal cały skład, bo na boisku po dyskwalifikacji może już wbiec Marcin Sobczak. Kontuzjowany jest cały czas Marcin Rogalski.
- Marcin Sobczak na pewno będzie w „osiemnastce”, nigdy nie podaję podstawowej „jedenastki” przed meczem – mówi bydgoski szkoleniowiec. - Nie grał jednak przez trzy tygodnie, były tylko treningi.
Jarota po trzynastu meczach zajmuje siódmą lokatę w tabeli i traci cztery punkty do Zawiszy. Trener Kuras często oglądał mecze najbliższego rywala i wie, przed czym przestrzegać swoich piłkarzy.
- Jarotą jest specyficzną drużyną. Dużo bramek strzela na wyjazdach, często gra ustawieniem 4-2-3-1 – mówi Mariusz Kuras. - Obrońcy nie do końca angażują się w grę ofensywną, raczej stoją w miejscu. To nie jest łatwy teren.
Wyjazd do Jarocina dla Zawiszy jest pierwszym od trzech tygodni meczem poza Bydgoszczą. W trzech z rzędu spotkaniach u siebie bydgoszczanie zdobyli pięć punktów, co nie zaspokaja ich ambicji.
- Niedosyt jest zawsze, kiedy na końcu jest mniej niż komplet punktów. Tak jak trener mówił, graliśmy z rywalami z górnej półki – przyznaje pomocnik Marcin Kozłowski.
Wbrew pozorom, piłkarzom Zawiszy może grać się lepiej na wyjazdach, bo tam mogą liczyć na doping kibiców. Fani niebiesko-czarnych cały czas protestują przeciwko władzom spółki WKS i chociaż licznie stawiali się na spotkaniach w Bydgoszczy, to doping rozpoczynał się w drugiej połowie meczu, albo jak w ostatnim spotkaniu – wcale.
- Bez dopingu na pewno gra się gorzej. Sytuacja jest, jaka jest i nie chcę na ten się wypowiadać – ucina Kozłowski.
Mecz w Jarocinie rozpocznie się w najbliższą niedzielę o godzinie 14. Po tym spotkaniu piłkarzy czeka w ten sam dzień jeszcze odnowa, bo następne spotkanie zaplanowano już w piątek 16 października w Bydgoszczy.
Komentarze: